Tchaya Candles

Założyciel

Janusz Czaja

Twórca rzeczy przydatnych
                          i użytecznych

Pasjonat minimalizmu

W zgiełku współczesnego świata tworzę świece. Naturalne i zapachowe. Wszystkie wylewane ręcznie. Z ręcznie woskowanymi knotami. Zapewnia to precyzyjne i równomierne spalanie całego wosku.
Dobieram najlepszy wosk sojowy. Mieszam zapachy. Zanim wosk całkowicie ostygnie, każdy knot umieszczony w świecy jest dokładnie prostowany, jeden po drugim. Ręcznie.

A wokół mnie feria zapachów…

Kim jesteś i nad czym pracujesz?

Nazywam się Janusz Czaja i jestem twórcą Tchaya Candles, pracownią robiącą 100% świece sojowe z własnoręcznie woskowanymi knotami bawełnianymi. Moje produkty są przeciwieństwem świec tradycyjnych.  Wykonuje świece bez dodatków, bez mieszanek parafinowych, bez sztucznych barwników, które praktycznie nie dymią. Łącze nowoczesną, minimalistyczną estetykę z czystym naturalnym woskiem sojowym i bawełnianymi knotami.
Strategia marki to minimalistyczny styl świec, który pasuje do każdego wystroju. Jeśli robię świece zapachowe, używam tylko certyfikowanych przez FSC zapachów. Opakowania – recykling. Negatywny wpływ na środowisko powinien być jak najmniejszy. To jeden z moich najważniejszych celów w obszarze dbałości o środowisko naturalne.

Jaka jest Twoja historia? Skąd pomysł na świece sojowe?

Znajomi szukali tealightów na swoje wesele. Wszystkie, które kupili lądowały w koszu.  Pomyślałem, że mogę zrobić to inaczej. Bez parafiny, dziwnego zapachu i unoszącej się sadzy przy paleniu. Wybór padł na wosk sojowy. Zacząłem szukać, przeglądać świece sojowe i woski dostępne na rodzimym rynku. Niestety znalazłem tylko dwie, trzy osoby, które same robią naprawdę dobre produkty.  Z pasją i pomysłem.

A sam proces przygotowania. Jak powstają twoje świece?

Zawsze jest jakiś wstępny pomysł. Pomysł to początek. Schody zaczynają się później. Muszę znaleźć dostawce surowców. Kupić dziesiątki próbek.   Często, gdy dokonam wyboru jest problem z powtarzalnością jakości. Znalezienie dobrych dostawców zajęło mi naprawdę dużo czasu. Wosk i zapachy muszę kupić za granicą. Opakowania są wykonywane w Polsce. Pracuję z eko woskami, które zdemaskują każdą możliwą niedoskonałość. Jak wspomniałem, to czasochłonne zajęcie. Ciągle testuję nowe zapachy. To trochę jak zabawa w alchemika. Jeden wosk przyjmuję ich więcej, inny mniej. Gęstość zapachów jest różna więc ich intensywność podczas palenia jest różna. Mieszam, rozlewam, testuje, prowadzę notatki. Uwielbiam tealighty. To bardzo wdzięczny rodzaj świeczki. Możesz z nimi zrobić wszystko. Mogą być zarówno elementem użytkowym, jak i dekoracyjnym.

W moim przypadku to ciągle amatorskie przedsięwzięcie. Ma jednak wielką zaletę. Nawet jeśli ci się nie uda, musisz pamiętać, aby się nie poddawać i nigdy nie przestawać iść naprzód. Popełniam mnóstwo błędów i uczę się na nich. Z każdym błędem jestem o krok bliżej do sukcesu. Po raz pierwszy w tym roku miałem problem, aby nadążyć za popytem. To stymuluje do rozwoju, ciągłego poszukiwania nowych wzorów i rozwiązań. Po tych wszystkich popełnionych błędach, pracy po nocach wiem, że mam doskonałą okazję, by odnieść sukces.

Masz pomysł na rozwój biznesu, biznesplan?

Ciężko mówić o biznesplanie na etapie startupu. Podjąłem kroki w sferze sprzedaży wielokanałowej. Na razie jest to raczej forma reklamy, informacji, że jest ktoś na polskim rynku kto robi coś “nie marketowego”.
Taka sprzedaż zwiększa obroty.  Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, że marża jest “zjadana” przez pośredników. Dlatego większość moich produktów kupisz wyłącznie u mnie, w sklepie internetowym. Na pewno muszę się bardziej zaangażować  w media społecznościowe. Nawiązać kontakt z blogerami. Być po prostu bardziej widoczny w sieci.

Jeśli mógłbyś cofnąć czas, zrobiłbyś coś inaczej?

Większość firm zaczyna sprzedawać swoje produkty na platformach sprzedażowych i stopniowo przenosić się do własnych sklepów internetowych. Ja zrobiłem coś odwrotnego. Postawiłem wyłącznie na rozwój organiczny co spowodowało, że stabilizacja biznesu trwała dwa razy dłużej. To był błąd. Świadomy, ale kosztowny błąd. Do dziś mam też problem z jakością zdjęć produktowych. Muszę to zmienić. Niewątpliwie udało się udoskonalić proces logistyczny. Łatwiej się poruszam na rynku. Mam nadzieję, że będę mógł dostarczać jeszcze lepsze produkty swoim Klientom. I to jest cel na  rok 2019.

Sztuka tworzenia świec

Pasja – Etyka – Szacunek do środowiska

Jak powstają świece sojowe

świece ozdobne ręcznie robione
Przygotowanie

Nic nie dzieje się przypadkowo. Wybieram surowce, testuje zapachy w mojej pracowni. Projektuje opakowania, które następnie wyszukuje na rynku. Jeśli są dostępne, kupuje je. Jeśli nie, szukam rzemieślnika, który jest w stanie wykonać je dla mnie w małych seriach.

Rozlewanie

Wszystkie świece są wykonywane ręcznie w pracowni w Warszawie w Polsce. Proces rozpoczyna się od woskowania knotów. Gdy wyschną, mogę przystąpić do ich cięcia. Następnie przystępuje do ustawienia knotów. Są one ustawione na dole każdego pojemnika, dzięki czemu pozostają idealnie wypośrodkowane. W przypadku tealightów kolejność jest odwrotna. Pojemniki z knotami przenoszę na drewniane blaty przed napełnieniem ich woskiem. Zaraz po zmieszaniu zapachu z roztopionym woskiem wylewam go ręcznie do pojemników. Gdy ciepły wosk zostanie rozlany, knoty miękną i lekko zginają się wewnątrz pojemnika. Kiedy wosk zaczyna krzepnąć, knoty muszę prostować ręcznie, aby pozostały na środku pojemnika. Wosk krzepnie. Obserwuje czy powierzchnia jest idealnie gładka. Rozlane świece odkładam na półkę. Muszą odpocząć, poleżeć, nabrać odpowiednich właściwości. Finalnie, przycinam knot na określonej wysokości, aby zapewnić optymalne pierwsze palenie. Świece są gotowe.

Pakowanie

Po całkowitym schłodzeniu sprawdzam każdą świecę. Wycieram i pakuje ręcznie. Cieszę się, że znów ktoś spędzi romantyczny wieczór w jej blasku.